Zdecydowałam, że ja mam przede wszystkim rysować -rozmowa z Olgą Wróbel

W „Ciemnej stronie…” męża, Daniela Chmielewskiego, opisujesz jako „tylko głos w komiksie”. A jak on sam reagował na przedstawienie swojej osoby w albumie?

Daniela jest w „Ciemnej stronie…” dość dużo i to odróżnia mój komiks od „Projektu: człowiek” (którego bohaterowie się rozstają, więc nic dziwnego) i „Czwórki na pokładzie”. Starałam się pokazać naszą relację bez ozdobników, ale z drugiej strony bez popadnięcia w stereotyp „To FACET, on nie jest w stanie mnie zrozumieć”, bo mnie nikt nie jest w stanie zrozumieć, ze mną na czele. Oboje jesteśmy egocentrycznymi narcyzami, w czasie ciąży kłóciliśmy się więc tak, jak przez całe wspólne życie, ale mieliśmy też dobre momenty, abstrakcyjne rozmowy, chwile, kiedy Daniel był wprawdzie „tylko głosem”, ale za to głosem rozsądku. Jak wspominam w posłowiu, to jedna z większych różnic między ciążą wyobrażoną a prawdziwą – że partner przez dziewięć miesięcy nie ma wcale ochoty codziennie nosić mnie na rękach i zgadywać moich życzeń. I trzeba się z tym pogodzić. Co do reakcji Daniela, mamy umowę, że nie cenzurujemy wzajemnie swojej twórczości, mimo jej autobiograficznego charakteru. To jedna z najważniejszych zasad naszego małżeństwa. Miałam więc absolutną swobodę, a ze względu na ww. narcyzm oboje jesteśmy zachwyceni, występując w swoich komiksach. Nie ważne jak rysują, ważne, że rysują. (…)

O ciąży opowiedziałaś szczerze, dowcipne, autoironiczne i unikając banałów. Raczej ciężko byłoby odebrać ciebie-autorkę jako sfrustrowaną paranoiczkę, a komiks jako ponury.

Mam nadzieję. Rysowanie swoich czarnych myśli w ramach terapii ma tę wadę, że czytelnicy widzą mnie tylko z jednej strony. Jeżeli w ciągu tygodnia pięć dni będzie super, szóstego pokłócę się z Danielem, a siódmego spadnę ze schodów, to zrobię komiks o dwóch ostatnich i wyjdzie na to, że moje życie to pasmo zabawnych nieszczęść. Autoironia jest więc pewnego rodzaju pułapką i manierą, kiedyś pomagała mi radzić sobie z problemami, obecnie jest automatyczna, a rozwiązań muszę szukać głębiej. Z drugiej strony zawsze nieufnie podchodzę do ludzi deklarujących „My nie mamy cichych dni” itp. To gdzie się podziewają te wszystkie negatywne emocje? Ja przynajmniej część swoich widzę na papierze.

– – – – – –
{cały wywiad, jaki przeprowadziła z Olgą Wróbel Sylwia Kaźmierczak, jest do przeczytania na stronie Comix Grrrlz; serdecznie polecamy – klik! klik!}

Album można zamawiać w przedsprzedaży – :tu:

Dodaj komentarz

Filed under sygnały

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s