O naszych książkach słów kilka

Wczoraj Przemysław Pawełek na swoim blogu opublikował spóźnioną relację o październikowych premierach komiksowych. W swojej notce wspomna także o naszych książkach:

centrala-logo

Tom Gauld, Goliat: „Historia jest w sumie prosta(…), krótka i można ją by w czterech zdaniach streścić. Minimalizm Gaulda rządzi, poczucie humoru do mnie trafia, melancholijny klimat przemawia. Jedyny zarzut można mieć niby że to nietani komiks, biorąc pod uwagę że starcza na te 5-10 minut czytania, po których nic nie zostaje w głowie, i nie ma do czego tu już wracać. Taki zarzut dziś słyszałem. No więc nie do końca, mnie została w głowie ta smętna atmosfera beznadziei, bezsensu wojny i paru innych rzeczy, ten rysunek, ograniczona do minimum kolorystyka, graficzne granie upływem czasu, bezruchem, bezwładem działań, marazmem. Wrócę na pewno a wątpiącym polecam. Dla mnie to jak na razie zdecydowanie #2 z zagranicznych komiksów tego roku (po Lost Girls)”.
Olga Wróbel, Ciemna strona księżyca: „(…)najbardziej mnie ujmująca chyba polska premiera października. (…)Poczucie humoru mnie kupiło, podobnie jak subiektywne spojrzenie na rzeczywistość z perspektywy osoby z brzuchem, perspektywy z której nigdy nie patrzyłem, i nie będę mógł spojrzeć. To bardzo cenne. To nie lukier i radość przyszłego macierzyństwa, to po prostu ciemna strona księżyca, doprawiona sporą dawką wisielczego humoru. Dobra rzecz, dużo bardziej do mnie trafiająca niż Projekt człowiek Endo”.
Szaweł Płóciennik & Sławomir Gołaszewski, Moja terapia: „(…)mamy historię (skąd inąd ciekawą), w której kuleje narracja. Szaweł wziął na warsztat zdaje się opowiadanie, i to czuć – to jest wewnętrzny monolog ilustrowany kolejnymi kadrami, które mogą tekstowi towarzyszyć, ale w jego większości wcale nie muszą, bo niewiele wnoszą. Zawód, jak wspomniałem, bo wiem że Szaweł potrafi, ale się nie popisał, poszedł na łatwiznę, albo dał się zdominować pierwotnemu tekstowi. Mimo wszystko polecam sympatykom, jako kolejny element ścieżki chłopaka. To nie jest złe(…)”.
Marzena Sowa & Sandrine Revel, Dzieci i ludzie: „(…) nowy komiks do scenariusza Sowy omija grożącą mu kulawość narracji, i czytelnie opowiada historię grupki dzieci. Czasy to ponure – mowa o smętnym staliniźmie, kulcie wąsacza, ogólnej szarości, donosicielstwie i wszechwładzy UBecji. Sowa jako narrator schowała się zupełnie niemal za historią, która płynie sama. W prosty sposób, subtelnie pokazuje jak bardzo przepierdolone były to czasy. Nie żyłem w tamtych czasach, ale wieżę że tak było. Mogło być, przynajmniej dla niektórych. Za to szacunek. Historia płynie swobodnie, bez komentarza, który jest zbędny. Kolejne sceny wszystko mówią same. Kraj-więzienie, własna głowa jako jedyna przestrzeń wolności, ludzie którzy nagle znikają, bo tak, dzieci, którym odebrano prawo do normalnej beztroski dzieciństwa. I jest to wszystko opowiedziane klarownie i sugestywnie(…)”.

Dodaj komentarz

Filed under recenzje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s