Tag Archives: Marcin Zembrzuski

Za Imperium, t.1: Honor {recenzja}

za imperium„(…)Scenariusz jest bardzo skromny i trzeba przyznać, że – mimo interesujących zabiegów narracyjnych (nagłe przeskoki czasowe przywołujące czasem na myśl poetykę oniryzmu) – gdyby nie rysunki, to komiks francuskich artystów nie byłby w połowie tak dobry, jak jest ostatecznie. Nieco karykaturalna, miejscami prawie turpistyczna kreska w połączeniu z przygasłymi kolorami tworzy nie tylko bardzo interesującą oprawę, ale też całkiem mroczną i niepokojącą atmosferę opowieści. Opowieści, która być może jest także spadkobiercą słynnego Jądra ciemności. Powieść Josepha Conrada doczekała się rozmaitych wariacji na temat i zdaje się, że interesujący nas tu komiks położyć będzie można niedaleko jednej z nich, a dokładniej – Valhalla Rising, filmu przedstawiającego (chrześcijańskich) Wikingów wyprawiających się na podbój Jerozolimy, po drodze jednak błądzących i niechcący trafiających do piekła…
Nie, żebym nie darzył legionistów z Za imperium sympatią, gdyż, pomimo swoich wad, skonstruowani są tak, iż zwyczajnie nie da się ich nie lubić, jednakże szczerze życzę im dokładnie tego samego. Pierwszą część ich przygód czyta się znakomicie, ale ostatecznie ciężko mi ją jednoznacznie ocenić, ponieważ zbyt wiele w niej niewiadomych. Niecierpliwie czekam więc na tom drugi i liczę, iż ujrzę tam piekło, dzięki któremu Honor okaże się faktycznie świetnym intro”.

{fragment recenzji z magazynu e-splot, autor: Marcin Zembrzuski, całość do przeczytania :tu:}

Komiks można zamówić w Picture Book, autoryzowanym sklepie Centrali, w promocyjnej cenie 34,90 zł – {klik! klik!}

Picture_book

Przypominamy, że na Issuu można zobaczyć przykładowe strony z tego komiksu – klik! klik!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under recenzje

Goliat {recenzja}

„(…)Tom Gauld postawił na minimalizm, ale nie od dziś wiadomo, że skrajna prostota nie wyklucza niejednoznaczności i drzemać w niej może prawdziwie imponujące bogactwo treści. W Polsce śmiało dowodziły tego choćby komiksy Jasona – przede wszystkim poruszające „Stój…” – acz stawianie tych artystów zbyt blisko siebie byłoby dla nich krzywdzące. Pomimo pewnych istotnych podobieństw, do których zaliczyć należałoby także slalom smutku i humoru oraz zamiłowanie do absurdu i zabawy utartymi wzorcami, posiadają oni odmienne style. Bynajmniej nie tylko za sprawą zgoła różnej, w obu wypadkach tak samo specyficznej, oprawy wizualnej.

 W Goliacie nie uświadczymy typowej dla słynnego Norwega żonglerki gatunkowej, ponieważ jego szkockiego kolegę po fachu interesuje rewizjonizm. Centralną postacią swojej historii Gauld czyni olbrzyma, który nie jest, jak wynika z pełnej fałszu i sprzeczności Biblii, potężnym wojownikiem, a fajtłapowatym pacyfistą, który nigdy muchy by nie skrzywdził. Jego postura jest jednak dla jego przywódcy wystarczająca, ażeby to właśnie go odziać w zbroję i wysłać na rzekomo skazaną na powodzenie „wojnę psychologiczną” z Izraelitami. Mało tego, samo wybranie go na reprezentanta wojska filistyńskiego uczyni go w oczach jego ziomków mocarnym żołnierzem, a ubranie go w efektowną zbroję i zmuszenie do wzięcia udziału w (mającym nie mieć nigdy miejsca) pojedynku – istotą wręcz nadludzką. Taką, która żywi się kamieniami i krzesi ogień spojrzeniem.
(…)Co może zasługuje na największą pochwałę, brak możliwości większego zaskakiwania czytelnika Szkot uczynił swoim walorem. Bezsensowność ozdabiania takiego akurat scenariusza ostrymi punktami zwrotnymi nie wyklucza przecież porządnej dramaturgii. Jej podstawą okazuje się specyficzny suspens oraz, co z nim nierozerwalnie związane, coraz większa sympatia, jaką darzymy poczciwego Filistyna. To nasza nad-wiedza, wynikająca ze znajomości przypowieści, oraz fakt, iż autor każe bohaterowi z pokorą pełnić swoją nonsensowną rolę (zarazem dając mu nadzieję, iż do żadnego starcia nie dojdzie), czynią historię dramatyczną. A że tempo opowiadania to przyspiesza, to zwalnia, i przy tym nie otrzymujemy informacji odnośnie tego, ile czasu już minęło, to nie mamy zielonego pojęcia, kiedy wreszcie do słynnego pojedynku dojdzie(…)”.

{fragment recenzji z bloga Kolorowe Zeszyty, autor: Marcin Zembrzuski, całość do przeczytania :tu:}

Komiks można zamówić w Picture Book, autoryzowanym sklepie Centrali, w promocyjnej cenie 44,90 zł – {klik! klik!}

Picture_book

Przypominamy, że na Issuu można zobaczyć przykładowe strony z tego komiksu – klik! klik!

Dodaj komentarz

Filed under recenzje

Kinomisja & Goliat

goliatJeśli nie wierzysz, że komiksy to naprawdę zajebista sprawa…
Jeśli nie wierzysz, że komiksy, tak jak filmy czy książki, w zależności od danego tytułu przeznaczone mogą być dla bardzo różnych grup odbiorców…
Jeśli wiesz, że komiksy to naprawdę zajebista sprawa i przeznaczone mogą być dla bardzo różnych grup odbiorców, ale nie siedzisz w tym na tyle, aby być pewnym po co naprawdę warto sięgnąć…
Jeśli masz znajomego, który nie wierzy, że komiksy to naprawdę zajebista sprawa…

KUP GOLIATA TOMA GAULDA. Nie wierzę, że to się może komuś nie spodobać. Dojrzałe, mądre, nietuzinkowe i bardzo przystępne zarazem. Nie bez powodu tenże właśnie tytuł wygrał ostatnio plebiscyt Komiks Roku 2012.

– – – – – – –
Niewiele można dodać do słów Marcina Zembrzuskiego, polecamy po prostu zamówić komiks. Tym bardziej, że do końca miesiąca w sklepie Picture Book promocja, teraz tylko: 39,90 zł (zamiast 44,90 zł). Zamów {klik! klik!}

Dodaj komentarz

Filed under recenzje

Podejdź bliżej {recenzje}

W ostatnim czasie ukazał sie kilka recenzji z komiksu Line Hoven.

Zapraszamy do ich przeczytania.

„Uwaga, prosta historia! Bez wielkiej intrygi, dynamicznej akcji czy choćby cienia niesamowitości. Jeśli zgodnie z sugestią odważysz się podejść bliżej, nie unikniesz wrażenia, że zaglądasz do czyjejś szuflady z rodzinnymi pamiątkami. (…)
Sceny z życia dziadków/ojców poprzeplatane zostały zresztą domowymi pamiątkami – zdjęciami, legitymacjami i dokumentami, przerysowanymi – jak można się domyśleć – na podstawie oryginałów. A jeśli o ilustracjach mowa, to wydają się dość nieporadne, niczym z dziecięcego brulionu, ale misterne wykonanie (scratchboarding) pokazuje, że ten prymitywizm jest tak naprawdę wystudiowany. Zresztą im później rozgrywają się zdarzenia, tym większej głębi nabiera rysunek. Zupełnie jakbyśmy przerzucając strony albumu przechodzili od wyblakłych zdjęć z dwuobiektywowej lustrzanki po znacznie ostrzejsze fotografie wykonane już solidnym Pentaksem.
Co ważne, przeglądaniu pamiątek Line Hoven nie towarzyszy poczucie wtargnięcia w cudzą prywatność. Łatwiej o zaciekawienie, sympatię, chwilę zadumy. Czyli wszystko to, co składa się na proste historie, jakie każdy musi przeżyć”.

{autor recenzji: Sebastian Rerak, booklips.pl, całość do przeczytania :tu:}

„Gdyby ta sama historia została przedstawiona za pomocą innych mediów – literatury czy filmu – stałaby się być może banalna, bo jest kameralna i pretekstowa. Natomiast zaklęta w bezruchu, opowiedziana za pomocą grafik stworzonych metodą scratchboardingu – techniki polegającej na ryciu ostrym narzędziem w powierzchni pokrytej czarnym tuszem – odbiega od tradycyjnych sposobów prowadzenia opowieści, nawet od tych charakterystycznych dla sztuki sekwencyjnej. Typowe dla komiksu elementy – imitacja ruchu, dynamika, dialog podawany w dymkach – nie są tu aż tak istotne. Ważniejszą rolę w kreowaniu świata przedstawionego odgrywają tła, wnętrza pomieszczeń, krajobrazy i przedmioty. Wyrażają pragnienia bohaterów, ich wątpliwości i uczucia. Rozdziały albumu przecinają też dokumenty – stare zdjęcia, bilety, rachunki – jak zasuszone w książce liście-pamiątki, które tworzą coś w rodzaju narracji pozakadrowej”.

{autor recenzji: Krzysztof Ryszard Wojciechowski, Dwutygodnik, całość do przeczytania :tu:}

„Wiele o charakterze powieści graficznej Line Hoven mówi już sama okładka albumu. Zapalona w przedstawionym nam pokoju lampka wskazuje na czyjąś obecność, ale jedyni ludzie, których jesteśmy w stanie dostrzec, znajdują się na starych zdjęciach ozdabiających jedną ze ścian. Ów pokój widzimy z zewnątrz, przez okno, jakbyśmy stali gdzieś w krzakach. Dystans ten nie zmniejszy się jakoś szczególnie, gdy przejrzymy pierwsze strony opowieści obrazkowej i tym samym „wejdziemy do pomieszczenia”. Autorka zabiera nas w podróż po wybranych wspomnieniach, przede wszystkim swoich dziadków i rodziców. Głównym bohaterem czyni tak naprawdę nie ich samych, lecz pamięć ludzką”.

{autor recenzji: Marcin Zembrzuski, Zeszyty Komiksowe, całość do przeczytania :tu:}

Proponujemy jeszcze przeczytać artykuł Paula Gravetta (po angielsku) poświęcony autorce i jej książce, która ukazała się także w Wielkiej Brytanii – do przeczytania .:tu:.}

Komiks można zamówić w sklepie Centrali za 39,90 zło – {klik! klik!}

Zapraszamy także do oglądania małego fragmentu komiksu na issuu – .:tu:.

Dodaj komentarz

Filed under recenzje